Foto: Internet
Lawendowa Aleja
Powinno się przynajmniej raz dziennie przeczytać jakiś ładny wiersz, zobaczyć piękny obraz, posłuchać przyjemnej piosenki lub porozmawiać z najlepszym przyjacielem. W ten sposób budujemy piękniejszą, bardziej wartościową część naszego istnienia. Heinrich von Kleist
Etykiety
biel
(20)
brąz
(6)
błękit
(9)
błękit/turkus
(9)
coffee
(1)
czerwień
(16)
czerń
(3)
dekoracja stołu
(42)
dekoracje
(36)
dodatki
(28)
domek letniskowy
(1)
Easter / Wielkanoc
(18)
fiolet
(3)
foto
(28)
haft xxx
(4)
Halloween
(2)
I Komunia Święta
(2)
jadalnia
(14)
jesień
(18)
kolor
(11)
kuchnia
(12)
kulinarnie
(12)
kwiaty
(14)
lato
(5)
mak
(1)
meble
(1)
Mieszkanie
(3)
morze
(3)
muzyka
(2)
okno
(2)
pokój dziecięcy
(2)
pokój gościnny
(24)
pomysł na...
(27)
private
(50)
Przeczytane / obejrzane
(1)
przedpokój
(5)
roślinne inspiracje
(27)
style
(1)
sypialnia
(15)
szary
(1)
taras
(7)
walentynki
(4)
wiersze
(21)
xMas
(16)
zieleń
(9)
zima
(1)
łazienka
(10)
żółty
(2)
niedziela, 20 listopada 2011
poniedziałek, 31 października 2011
niedziela, 30 października 2011
Jesień w słońcu skąpana
Ewa Korczyńska
Cztery pory roku
Czy wiesz jak całuje jesień ?
okrywa duszę całunem
wielobarwnych zdarzeń
karmi słodyczą marzenia
koi udręczone myśli
Czy wiesz jak całuje zima ?
mrozi uśmiech
promiennych oczu
studzi gesty czułych dłoni
zamyka słowa w ciszy
Czy wiesz jak całuje wiosna ?
maluje nadzieją uczucia
otwiera wrota nowej miłości
zdobi nagie ramiona
złotem kaczeńców
Czy wiesz jak całuje lato ?
rozjaśnia słońcem blady świt
soczystą wiśnią krwawi wargi
odkrywa morze pragnień
budzi drzemiące zmysły
Wyciągnij rękę do cichych snów
nasycę cię jesienną czerwienią
zimową bielą otoczę myśli
zapachnę wiosenną świeżością
rozpalę letnią namiętność
zanim odpłynie noc
i zgaśnie księżyc
niedziela, 11 września 2011
IKEA 2012 i wygrane Candy u Pauli
Dawno mnie nie było. Wrzesień to dla mnie pracowity miesiąc, jako mamy dwóch małych chłopaków. Mateusz jako czwartoklasista musi poważniej podejść do spraw szkoły, oj ciężko przestawić go na inne tory po tej beztrosce. Początek września to czas, gdy po wakacyjnym rozleniwieniu, trzeba powrócić do rodzicielskich obowiązków. Nowa Pani, nowi nauczyciele, nowe przedmioty, nowy sposób oceniania. Wszystko zaczęło się od nowa: wczesne wstawanie, szkoła, zadania, zajęcia na basenie, spotkania i nauka przed I Komunią Świętą Krzysia. I tak będzie do przyszłego roku. By nie zwariować trzeba czasem zwolnić. Chwila relaksu przy nowym katalogu IKEA doskonale się do tego nadaje.W tym roku otrzymałam wersję XXL :)
Udało mi się także wygrać Candy - niespodziankę u Pauli w jej Atelier. Ślicznie Dziękuję :*** Jestem w trakcie poważnych zakupów meblowych do nowego mieszkania i już wiem jaki chcę kolor mebli.... z tym wiankiem będę chodziła szukając MOJEGO koloru. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ :)
Bardzo podoba mi się IKEowski ład i porządek. Wszystko jest na swoim miejscu,
a w katalogu można znaleźć bardzo fajne pomysły.
Chciałabym mieć taki pokój gospodarczy, niestety na dzień dzisiejszy to tylko takie małe marzenie.
Te romantyczne dekoracje także przypadły mi do gustu.
środa, 24 sierpnia 2011
Pomarańczowe kwiaty
"(...) unosząc do ust filiżankę,
z nieprzemijającym zachwytem
chłonęła otaczający pejzaż.
Czule dotykała wzrokiem drzew,
kępy niebieskich ostróżek i białych lilii."
T.E. Opoka "Wyspa kobiet"
"Koniec lata" Renata Strug
Jeszcze ciepłym promieniem słodko pieścisz skórę,
jeszcze barwny parasol rozkładasz w ogrodzie,
jeszcze jasnym porankiem uśmiechasz się czule,
lecz każdy dzień mi szepce, że z wolna odchodzisz.
Jeszcze się macierzanki zachwycasz wonnością,
pływasz w nurcie uśpionym twoim ciepłem rzeki,
jeszcze blaskiem zachodów obdarzasz z hojnością,
lecz już z wolna odchodzisz w jakiś kraj daleki.
A ja tak bardzo pragnę zatrzymać cię w dłoniach.
Jak muszlę, co fal morskich ma w sobie muzykę
do serca cię przyłożyć, gdy świat w śniegu tonie
i ogrzać je z twych włosów wesołym kosmykiem.
środa, 17 sierpnia 2011
Słoneczniki - dzieci słońca
Rósł w polu, samotnie, na ziemi jałowej,
w milczącej zadumie pochylał swą głowę,
do słońca wyciągał stęsknione ramiona,
choć nieraz ich zieleń kroplami zroszona.
Lecz kiedyś z czułością ujęły go dłonie
zwyczajnej dziewczyny, też ciepła spragnionej,
twarz smutną, pożółkłą uniosła do góry,
pozwolił się zerwać, wbrew prawom natury.
Ziarenko po ziarnku oddawał jej duszę,
słoneczne jestestwo, nabrzmiałe od wzruszeń,
tak pragnął połączyć w pieszczocie namiętnej,
aż w końcu korona została, nic więcej.
Niedbale rzucony usychał powoli,
przed żarem palącym próbując się bronić,
coż z tego, że dobre zerwały go ręce,
zapomniał, naiwniak, gdzie głowa, gdzie serce.
A jednak nie poszła na marne ofiara,
choć chłopak niejeden ogromnie się starał,
gdy szczęście i radość jej oczy rozświetli,
w bezkresnym lazurze zobaczysz...słonecznik.
w milczącej zadumie pochylał swą głowę,
do słońca wyciągał stęsknione ramiona,
choć nieraz ich zieleń kroplami zroszona.
Lecz kiedyś z czułością ujęły go dłonie
zwyczajnej dziewczyny, też ciepła spragnionej,
twarz smutną, pożółkłą uniosła do góry,
pozwolił się zerwać, wbrew prawom natury.
Ziarenko po ziarnku oddawał jej duszę,
słoneczne jestestwo, nabrzmiałe od wzruszeń,
tak pragnął połączyć w pieszczocie namiętnej,
aż w końcu korona została, nic więcej.
Niedbale rzucony usychał powoli,
przed żarem palącym próbując się bronić,
coż z tego, że dobre zerwały go ręce,
zapomniał, naiwniak, gdzie głowa, gdzie serce.
A jednak nie poszła na marne ofiara,
choć chłopak niejeden ogromnie się starał,
gdy szczęście i radość jej oczy rozświetli,
w bezkresnym lazurze zobaczysz...słonecznik.
wtorek, 26 lipca 2011
Malwy - symbol lata
Foto: fotolia
Na fotografii starej i pożółkłej,
z rąbkiem obdartym,
przypiętej magnesem do zimnej lodówki,
czas czarodziej przystanął na chwilę.
Wróciłam do domu z cegły czerwonej,
z oknami jak oczy ślepca białymi,
z płotem kulawym,
od starości skrzypiącym-
a żółty słonecznik od ziaren brzemienny
na wiecznej śliwie kręgosłup opierał.
Malwy ciekawskie jabłonie głaskały,
smak gruszy był cierpki jak życie.
Na łąki zajrzałam z krwawników dywanem,
ze smutną babką gojącą rany
i zmęczonym pieńkiem po wierzbie płaczącej.
Polami szłam z pszenicznym słońcem,
chlebem powszednim pachniało powietrze
i ziemią matką już prawie jesienną,
w jej bruzdach błądziłam palcami.
W lasku za polem spotkałam zajączka,
przycupnął samotnie na jednej nóżce,
pod krzewem głogu ważka umierała-
a wrzos fioletem okrywał jej duszę.
Jarzębina od gron ciężkich garbata
czerwienią ust kochanki mamiła,
kroplami deszczu jak perłami zdobiona,
piękna choć samotna,na wiatr czekała.
Na fotografii przez lata zjedzonej,
przypiętej magnesem do martwej lodówki,
czas czarodziej poszedł do przodu,
poszłam i ja,wraz ze mną wspomnienia.
Dziś mam usta w ciemnym kolorze,
dłonie samotne i z bliznami kalendarz.
Nie umiem już pisać miłosnych wierszy,
a włosy farbuję barwami jesieni. darc rain
Subskrybuj:
Posty (Atom)










